3 lis 2016

17 paź 2016

Mozna zapomniec, o tym by oddychac? Nie da sie, tak i ja nigdy nie zapomnialem o niej ~14

Zapadał już wieczór. Słońce powoli chyliło się ku horyzontowi. Drzewa zaczęły przybierać niesamowitych kolorów. Jakub z panem Antonim przechadzali się brzegiem jeziora, nad którym mieści się ośrodek. Chłopak uważnie słuchał staruszka, był zaciekawiony historią jaka mu się przydarzyła. Pan Antoni od dłuższego czasu nie był w takiej formie, był uśmiechnięty a zarazem smutny, wspominając swoje młodzieńcze lata. Odkąd w jego życiu pojawił się Kuba pielęgniarki i lekarze go nie poznają, jest milszy, żartuję z pielęgniarkami. Przestał być tym naburmuszonym, srogim staruszkiem.  Oboje mają na siebie dobry wpływ.

~Z pamiętnika Jakuba~
- Dlaczego straciła do pana zaufanie?
- Na tej „zaległej randce” spytała się czy jej coś obiecam, zgodziłem się w ciemno. - przerwał mu Jakub i wtrącił.
- Co kazała panu obiecać?

12 paź 2016

Czerwona Sukienka ~13

Hej Pysiaki :)
Przepraszam, że dawno nie zamieściłam żadnego postu, ale no waśnie:
1. Zmieniłam kraj.
2. Zmieniłam szkołę.
3. Musiałam się już w przeciągu 3 miesięcy dwa razy przeprowadzić.
Doszłam do wniosku, że napiszę to w tym poście ponieważ numer postu 13 to teraz również numer mojego mieszkania, zbieg okoliczności nie sądzę..

Miłego czytania :D

~~Z pamiętnika Jakuba~

Litery, słowa, zdania. Kończę pisać kolejny list. Ona w moich myślach. Minęły już dwa miesiące od wypadku, a ona nie potrafi albo nie chce się wybudzić. W kółko zadaję sobie to samo pytanie: Co dalej będzie? Nie znalazłem jeszcze jasnej odpowiedź. Nigdy nie chciałem jej skrzywdzić. Nie mogę uwierzyć że to właśnie z mojej winy leży na tym niewygodnym, twardym, szpitalnym łóżku. Przez swojego cholernego brata!
                Na początku, każda wizyta w domu starców, była dla mnie koszmarem, wręcz męką pańską. Nie potrafiłem dogadać się z panem Antonim. Każda, każda próba porozumienia kończyła się fiaskiem. To był dla mnie bardzo ciężki okres.. Wtedy naprawdę jej potrzebowałem. Często jak miałem jakiś problem i nie mówię tu tylko o domu starców czy o poprawczaku, to działo się dużo wcześniej . Często uciekałem z domu kiedy mnie coś gryzło, wtedy to najbardziej chciałem z nią porozmawiać. Nie raz wykręcałem jej numer, ale jednak brakowało mi odwagi by zadzwonić. Chociaż była młodsza, była i mądrzejsza. Zawsze pomagała mi w najgorszym momencie. Za co ją tak bardzo podziwiałem.

18 sie 2016

Wspomnienia ~12

Każdemu człowiekowi są potrzebne wspomnienia. Czasami tylko one trzymają nas przy życiu, a czasami to tylko ta wzmianka o przeszłości, którą chcemy jak najszybciej zapomnieć i zakopać w pudełeczku „Do zapomnienia”.
~Z pamiętnika Jakuba.~
Kolejna środa. Znów do niej poszedłem; niestety pięknej blondynki o imieniu Alicja tym razem  nie było. Była natomiast siostra oddziałowa, wredne babsko.
Wszedłem do środka, a ona znów tam leżała w tym samym miejscu z tą samą miną. Pielęgniarka była tak zajęta, że nie zwracała na mnie uwagi. Czekając na polecenia kobiety, postanowiłem podejść do łóżka. To było kilka minut, gdy mogłem dotknąć w inny sposób, z czułością i miłością. Wyciągnąłem powoli rękę i delikatnie przesunąłem opuszkami palców po jej chłodnym policzku, potem powoli ku górze, by dotknąć tych blond włosów.  Dostałem gęsiej skórki i w tym momencie moim oczom ukazał się obraz. Było to coś jak film krótkometrażowy. Ta scena przypomniała mi jak przed szkołą Klara umyślała sobie warkocze. I ja pierwszy raz w życiu je plotłem.

13 sie 2016

Dobre wiadomosci czasem sa niepokojace ~ 11

Cześć Pysiaki:)

Tygodnie nieubłaganie mijały. Dobrze się człowiek nie obróci, a tu już połowa listopada za nami. Przez te sześć tygodni nikomu nie było z górki; pani Gosia musiała codziennie rano wstawać z uśmiechem na twarzy i zaprowadzać Filipa do szkoły, choć nie zawsze miała na to ochotę. Jakub musiał robić to, czego najbardziej nie lubił - musiał się poddać i być posłusznym. Nawet państwo Brown nie umieli do niego dotrzeć tak dobrze jak  robił to Tobby. Jednak najtrudniej miała sama Klara, która walczyła sama ze sobą.


~Z pamiętnika Klary.~

Rachunek sumienia to ciężka sprawa. Nikt nie zdaje sobie sprawy, ile spraw ma w nim niepozałatwianych. Kiedy robisz ten rozrachunek, wychodzą na jaw rzeczy, które miałeś dotąd schowane głęboko w pamięci, w pudełeczku „Do zapomnienia” i nie miałeś zamiaru go wyciągać.
Gdy zaczęłam powoli i dokładnie przeglądać mój życiorys, zauważyłam, jak się zmieniłam odkąd rodzice odeszli. Stałam się dojrzała i silniejsza. Już nie byłam tą dziewczyną, która bała się rozmawiać z ludźmi, bała się pomyłek. Jednak człowiek uczy się na błędach i kiedy to rozumiałam, stałam się odważniejsza. Leżąc tak na tym łóżku miałam dziwne myśli, niby chciałam wrócić, bardzo chciałam. Ale co jeśli okazałoby się, że coś poszło nie tak i byłabym niepełnosprawna? Nie zostawiłabym z tym wszystkim dzieci, nie ma mowy! Z drugiej strony nie mogłabym zostawić dzieciaków samych. I to był wielki dylemat. Niby byłam odważna, ale tylko w momentach, w których po prostu nie miałam wyjścia.

Na pisz do niej list. ~10

Dom poprawczy jest po to, aby dać młodzieży drugą szansę, by mogli wrócić na ‘’dobrą drogę’’. Tak też jest w przypadku Jakuba. Po każdej wizycie w szpitalu u Klary, Kuba nie wychodził ze swojego pokoju. Dan zaobserwował jego zachowanie i zdał cotygodniowy raport Tobby’emu. Ten zdecydował się na rozmowę z Kubą. Przyszedł do niego do pokoju. Dziewiętnastolatek leżał na łóżku wpatrzony w sufit.
            - Hej, co tam widzisz? – Zapytał Tobby oparty o futrynę.
            - Nierówną farbę na suficie. – Odburknął chłopak.
            - Jak chcesz to
odnowienie tego pokoju może być twoim zadanie na jutro. Nie ma problemu. A tak w ogóle, wszystko w porządku?
            - Da się przeżyć.


13 cze 2016

Prace Spoleczne ~9

Cześć Pysiaki :)

~Z pamiętnika Jakuba~
Pierwsze dni w poprawczaku nie należały do najlepszych; wdałem się w kilka bójek. Za każdym razem kazano przemyśleć mi swoje zachowanie, jak to mówił Tobby: ‘’wsłuchać się w głos sumienia’’.  A potem ulubiona kara Dana, czyli wiadro z detergentami i do czyszczenia kibli! I tak za każdym razem, za każde przewinienie.
Poniedziałek nie należał do moich ulubionych dni tygodnia, jednak tutaj wyglądały całkiem znośnie; sprzątanie budynku, przerwa na grę w piłkarzyki lub szachy. Później zabierano nas do domu starców, gdzie mieliśmy pomagać. Na samym początku poprzez słowo ‘’pomaganie’’ rozumiałem szorowanie kibli i korytarzy lub pomaganie w kuchni. Doznałem ciężkiego szoku, gdy poinformowano mnie o tym, że naszym zadaniem będzie zajmowanie się starszymi ludźmi (którymi, nawiasem mówiąc, gardziłem). Mi przypadł pan Antoni, o którym krążyły plotki (które niestety okazały się prawdziwe), że jest największą marudą w całym tym ośrodku. Sama próba przywitania się z nim nie obeszła się bez kąśliwych uwag.
- Dzień dobry, panie Antoni! – powitała mężczyznę kobieta, otwierając drzwi i wchodzą do środka.
            - A panienka to jakaś niewychowana, słyszała żebym mówił ‘’wejść’’?  Może jestem stary, ale jeszcze nie mam tak dużej sklerozy!
            - Przepraszam, panie Antoni, ale przyszłam przedstawić panu naszego nowego kolegę -  Jacoba Browna, który będzie do pana dyspozycji. - Kobieta nie przestawała być uprzejma, ja już na starcie stłukłbym dziada.
            - Ten chłystek ma mi pomagać? A niby w czym? On sam potrzebuje pomocy! – Pan Antonii zmierzył mnie nieprzychylnym wzrokiem. – Umie grać w szachy? – Skierował pytanie ni to do mnie, ni to do kobiety. Mimo to przyjąłem je na klatę.
            - Umiem, proszę pana – odpowiedziałem najbardziej kulturalnie jak potrafiłem.
            - No to siada i rozkłada, a panienka może już iść. Poradzimy sobie sami.

Pan Antoni do końca dnia przyglądał mi się i wypytywał. Był dość wścibski. Strasznie mnie to denerwowało, ale wiedziałem, że musiałem to przetrwać, nie mogłem dać się wyprowadzić z równowagi, bo nie pozwoliliby mi jechać do Klary.